„Słowo daję” – społeczna akcja dokumentowania zanikającego języka powiatu limanowskiego

Słownik zanikających słów z powiatu limanowskiego

Zdjęcie przedstawia wiosenny krajobraz oraz informację o projekcie ,,Daje Słowo'' realizowanym przez bibliotekę.

Biblioteka Limanowska zaprasza do odkrywania językowego dziedzictwa naszego regionu.
W ramach projektu „Słowo daję” powstał zbiór słów i wyrażeń, które przez lata były częścią codziennego języka mieszkańców powiatu limanowskiego.
Do stworzenia słownika zaprosiliśmy mieszkańców, którzy dzielili się słowami i wyrażeniami znanymi z rodzinnych domów i rozmów z poprzednimi pokoleniami. Wśród nich znalazły się wyrazy gwarowe, dawne oraz te, które dziś coraz rzadziej pojawiają się w codziennym użyciu.
Biblioteka Limanowska, jako miejsce gromadzenia i popularyzowania lokalnego dziedzictwa, zachowuje je dla kolejnych pokoleń. Spośród nadesłanych propozycji komisja ekspercka wybrała 250 słów i wyrażeń, które zostały opracowane i opublikowane w formie elektronicznego słownika.To nie tylko zbiór zapomnianych słów, ale także zapis pamięci o języku, kulturze i codzienności mieszkańców powiatu limanowskiego.

Wstęp do słownika doktora Artura Czesaka
Bóg zapłać. Tak od pokoleń odpowiada się na dar. Darem są zaś słowa, które napłynęły z różnych stron w ramach akcji „Słowo daję”. Każde z nich mówi coś o doświadczeniu mieszkańców tego regionu. Tytuł ma drugie znaczenie. Kto mówi „słowo daję”, ten poręcza prawdziwość tego, co mówi. Na wstępie więc dziękuję Wszystkim, którzy złożyli ten dar słowa, a Miejskiej Bibliotece Publicznej w Limanowej, zwłaszcza zaś Pani Dyrektor Joannie Michalik i Pani Marii Trzupek, za inicjatywę, wykonanie i zaproszenie mnie do współpracy. W doborze reprezentatywnych 250 haseł wspomógł mnie dr Łukasz Zapała, obecnie pracownik Instytutu Dziedzictwa Niematerialnego Ludów Karpackich w Ludźmierzu. Instytut Różnorodności Językowej Rzeczypospolitej, który patronuje naszemu przedsięwzięciu, zechce przyjąć podziękowania za podkreślanie wagi niematerialnego dziedzictwa Polski, jakim są lokalne języki i zespolona z nimi kultura.
Mowę ziemi limanowskiej poznaję od ponad dwudziestu lat, przede wszystkim jako juror Limanowskiej Słazy. Wysłuchałem w tym czasie wielu opowieści i pieśni, usłyszałem gwarę na scenie i w podróży. Język tradycyjny (gwara) żyje wciąż w rodzinach i w sąsiedzkich rozmowach.
Dzięki internetowemu formularzowi i współpracy bibliotek z terenu powiatu powstał zbiór, w którym brzmią różne gwary: od Kasiny i Skrzydlnej po Stronie, od Kamienicy po Laskową i Ujanowice. Udział w tworzeniu słownika świadczy o uwadze, jaką mieszkańcy poświęcają miejscowym językom. Wiele osób znalazło czas, by spisać słowa zapamiętane po bliskich i przypomnieć sobie nazwy przedmiotów, których już się nie używa. Jedno słowo przywoływało następne, a wraz z nimi ludzi, miejsca i sytuacje. Spotykają się tu więc gwary lachowskie i góralskie kilku różnych grup i centrów mikroregionalnych. Słownik ma formę popularnonaukową, dostosowaną do współczesnego odbiorcy. Nie jest więc wykładem akademickim, a zapis przykładów próbuje łączyć precyzję i „przyjazność”.
Równie szeroki jest zakres tematyczny zgłoszeń. Są słowa opisujące teren (groń, paryja, uboc), dawne narzędzia i prace (socha, ostrew, młocka), kuchnię (kwaśnica, sapka, świoconina), rodzinę (stryk, ujek, swok), rośliny i grzyby (cyrnice, korcipka, kozie drystki) oraz obrzędy (wykopek, wewodziny). Nie brak określeń ludzkich charakterów (huśter, miglans, fiźdrygoł – te trzymają się doskonale), a także słownictwa przypominającego wierzenia i domowe lecznictwo.
Nie jest to wyłącznie zapis przeszłości. Wiele z tych słów żyje nadal, także w mowie osób, które na co dzień nie posługują się gwarą. Bywa i tak, że nie wszyscy mają świadomość, iż jakieś wyrażenia nie są powszechnie znane, lecz są właściwe tylko niewielkim wspólnotom. Miejscowa mowa może wzbogacać codzienną komunikację, być tworzywem dla poetów i elementem edukacji regionalnej. Może też skłaniać do namysłu: dawne, surowe określenia ludzi słabszych czy odmiennych pokazują, jak zmieniała się nasza wrażliwość.
Budowa słownika jest prosta. Zgłoszenia zostały omówione przez komisję, wybrane i opracowane. Przy części haseł znalazła się zwięzła definicja, przy innych cytat z gawędy, śpiewki lub wspomnień. Niektóre rozrosły się w krótkie artykuły o pochodzeniu wyrazu, jego brzmieniu i użyciu. Ta niejednorodność jest zamierzona. Słownik stanowi próbę uchwycenia współcześnie znanego słownictwa i zachętę do dalszych poszukiwań. Niektóre pytania pozostają otwarte. W komentarzach celowo przywołuję też słowa znane dziś młodzieży, od chillowania po zero waste. Mogą stać się początkiem rozmowy między pokoleniami o tym, jak nazywamy podobne doświadczenia.
Słownik oczywiście wiele zawdzięcza dorobkowi poprzednich pokoleń miejscowych miłośników regionu oraz uczonych. W pierwszej kolejności wymienić trzeba Sebastiana Flizaka i Ludwika Mordarskiego. Uchwycili oni i opisali w swoich pracach wiele z dawnych zwyczajów i obrzędów. Miałem wielki zaszczyt poznać urodzonych w tym samym 1929 i zmarłych na początku roku 2026 językoznawców dialektologów: prof. Józefę Kobylińską, rodem ze Słomki, badającą język Władysława Orkana i uczącą pokolenia studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie (dziś Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej), i Jerzego Reichana, pracującego całe życie w Instytucie Języka Polskiego PAN. Profesor Reichan kilkakrotnie odwiedzał powiat limanowski. W latach 1954, 1955 i 1960 w prawie dwudziestu miejscowościach, do których dojeżdżał rowerem, gromadził materiał do swej monografii małopolskich gwar jednonosówkowych. Oboje dzielili się ze mną wspomnieniami i doświadczeniem. Z wdzięcznością wspominam po mistrzowsku przekazujących gwarę i wartości Stanisława Kurka z Koniny, Marię Markiewiczową z Porąbki, Marię Franczak ze Starej Wsi i Stanisława Ptaszka z Pasierbca. Z podziwem słucham współczesnych depozytariuszy, którzy niosą mowę, tradycję i humor następnym pokoleniom.
Jeśli komuś podczas lektury przypomną się słowa lub znaczenia, których w słowniku nie ma, zachęcam, by je spisał, a jeszcze lepiej nagrał, choćby na dyktafon w telefonie, wraz z opowieścią o tym, co oznaczają i skąd je zna. Nagranie zachowa również głos i melodię mowy, których żadna transkrypcja fonetyczna nie jest w stanie w pełni oddać. Chętnie będę kontynuował współpracę z osobami i środowiskami zainteresowanymi poznawaniem gwar: z rodzinami, szkołami, bibliotekami, kołami gospodyń i zespołami regionalnymi. Ten słownik może być początkiem dalszych działań.

Projekt „Słowo daję” – społeczna akcja dokumentowania zanikającego języka powiatu limanowskiego jest realizowany przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Limanowej dzięki dofinansowaniu uzyskanemu w ramach programu „Polszczyzna. Bogactwo różnorodności”, prowadzonego przez Instytut Różnorodności Językowej Rzeczypospolitej.
Zapraszamy do odkrywania słów, które mogą przywołać wspomnienia i rodzinne historie.
Słownik zanikających słów z powiatu limanowskiego jest dostępny na stronie internetowej biblioteki w zakładce dla czytelników.

Wróć do góry